Archiwum: Marzec, 2010

Faceci uprawiający sport

Wpis dodany dnia o godzinie: wtorek, Marzec 9th, 2010 przez blogera o loginie Mareknet.


Z reguły sportowa rywalizacja i doping polega u facetów na zaciętym piciu piwa przed telewizorem samemu lub w gronie kolegów. Są jednak i tacy, którzy swój doping okazać chcą w sposób bardziej bezpośredni i osobiście w nim uczestniczą na trybunach sportowych. Nie przez przypadek kibice są w końcu nazywani kolejnym zawodnikiem na boisku. Taka forma kibicowania jest dla faceta najkorzystniejsza – wyrwie się z domu, spotka z kolegami i będzie mógł wykrzyczeć z całej siły swoje poparcie dla ukochanego zespołu wiedząc, że te kilka tysięcy ludzi w hali sportowej robi to samo co on. To dla mężczyzny jedno z najwspanialszych hobby na świecie – może bowiem poczuć swoistą wspólnotę z setkami innych kibiców i cieszyć się razem z nimi z wygranej lub wzajemnie wspierać w porażce.
Zamiast tępo wpatrywać się w telewizor czy w ekran komputera, facet – kibic przeżywa osobiście to, co zabiera mu się w czasie audycji zawodów przez media – atmosferę, dźwięk i konkretny naturalny obraz. Zabiera mu się ten moment dumy, gdy flaga zespołu czy reprezentacji kraju wciągana jest na maszt, gdy gra się narodowe hymny i gdy cały sektor jednym głosem skanduje „Polska, Polska!”. Takich emocji i przeżyć nie znajdzie fan sportu telewizyjnego, ale tylko i wyłącznie kibic realny, którego hobby to nie same mecze, ale znajomi, przyjaciele i właściwe piękno sportu.
Namiastkę tego uczucia można przeżyć też w barze, gdzie przed telewizorem skupia się w czasie meczów i zawodów całe życie towarzyskie miasta czy osiedla – również tam powstaje swoista więź między kibicami, zacierają się wszelkie różnice, wszystkich bowiem łączy jeden cel i wspólny doping. W zaciszu własnego domu tego nie ma – nie ma z kim się podzielić spostrzeżeniami, nie ma z kim krzyczeć i z kim płakać, nie ma z kim pić piwa, nie ma więc tego, co dla kibica powinno stać na wysokim miejscu w hierarchii.
To fakt, że nie każdego stać na taki indywidualny doping – nie wszystkie zawody rozgrywają się w Polsce i nie wszystkie bilety są w odpowiedniej cenie, ale nie zmienia to faktu, że najpiękniejszym hobby dla faceta jest bezpośredni i szczery doping swojej drużyny.

Teściowa

Wpis dodany dnia o godzinie: czwartek, Marzec 4th, 2010 przez blogera o loginie Mareknet.


Obecna i przyszła teściowa to dla faceta koszmar – nawet jeśli w rezultacie okazuje się całkiem miłą osobą, zupełnie różniącą się od stereotypów i znacznie wybiegającą poza standard. Utarte w psychice ludzkiej wizje strasznej teściowej są silniejsze niż obraz teścia z dubeltówką, goniącego niemoralnego młodzieńca, który sprowadza na złą drogę jego ukochaną córkę.
Skąd się biorą te przesądy, dowcipy, żarty i stereotypy o teściowych? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – z problemów, jakie matka naszej ukochanej ze sobą niesie. Nie są to jednak problemy, które jakoś znacząco wpływają na relację damsko-męskie. Teściowa po prostu zdaniem facetów jest zbyt wymagająca dla nich, stawia przed nimi zbyt wielkie wyzwania i pilnuje córki jak kwoka swojego potomstwa – facet nie dość, że musi postarać się o względy u córki, to jeszcze zadowolić i przekonać do siebie jej matkę – zarówno swoim wyglądem jak i charakterem. A to dla wielu mężczyzn zbyt wielkie wyzwanie i problem, nie wiążą się oni przecież z korpulentną starszą panią, ale z jej młodą, piękną córeczką, która wodzi za nimi niewinnym spojrzeniem.
Sytuacji nie poprawia też fakt, że pani teściowa ani widzi ułatwiać sprawy takiemu męskiemu kandydatowi na zięcia, który musi udowodnić i swoją męskość i silną wolę, zanim odda mu córkę. A kandydat często zmyka już przed pierwszym spotkaniem z matką swojej ukochanej, ma w końcu w głowie straszne wizje wpajane mu przez kumpli o wielkim potworze zjadającym na obiad niegrzecznych chłopców.
Podobna sytuacja rozgrywa się już w małżeńskich związkach – pani matka musi w końcu dokładnie zbadać, w jakich warunkach żyje jej dziecko, czy jest zadowolone z męża i czy mąż dokładnie wypełnia swoje obowiązki. Pół biedy, jeśli wszystko jest w porządku, ale kiedy okaże się, że małżonek miast przynieść pensje do domu, poszedł z kumplami na piwo, dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa awantura – i to nie ze strony żony, ale właśnie teściowej. W takim świetle naprawdę trudno nie uznać, że męskim problemem była, jest i będzie teściowa, która nie dość, że męczy nas w dzień, to i w nocnych koszmarach;-).

Męskie ego – naprawiam ale nie potrafię

Wpis dodany dnia o godzinie: poniedziałek, Marzec 1st, 2010 przez blogera o loginie Mareknet.


Męskie ego odżywa, kiedy po wielogodzinnej dłubaninie w układzie elektrycznym jakiegoś sprzętu, samochodu czy czegokolwiek uda nam się go naprawić – a już wzrasta niemiłosiernie, kiedy nie mamy żadnej wiedzy z tej dziedziny. Taka dłubanina, zwana majsterkowaniem to męskiej hierarchii zainteresowań dość poważne wyzwanie, nie każdy ma bowiem odpowiednie predyspozycje i umiejętności, aby zostać rasowym facetem złotą rączką – niektórzy więc lepiej powinni zająć się czym zupełnie innym, jeśli problem sprawia im wymiana baterii w pilocie czy żarówki w żyrandolu.
Bawić się można więc i kabelkami, i rurkami, i kolorowymi światełkami, bawić się można też układając płytki w łazience w niekoniecznie idealny wzór lub próbując samemu podłączyć instalację sanitarną w swoim nowym mieszkaniu – bawić można się wszystkim, ale zabawa ta nie polega na bezmyślnym uderzaniu młotkiem w ścianę, kiedy gwóźdź wbije się na tyle, że nie będzie go nawet widać.
Nie ma nic cudowniejszego dla majsterkowicza, kiedy po ukończonej pracy ktoś doceni jego dzieło – choćby i najmniejsze jak powieszenie obrazu – bo nie dość, że buduje to jego ego, to jeszcze jest szczerym docenieniem pracy, jaką w to włożył i motywuje do dalszego działania.
Swoje zainteresowanie majsterkowaniem można często rozwinąć do takiego stopnia, że w pewnym momencie żadnym problemem będzie dla faceta zrobienie szafki nocnej, ułożenie paneli podłogowych, gruntowny remont mieszkania, stworzenie skalniaka w ogródku, zbudowanie altanki – wszystko zrobione z trudem, ale samodzielnie. Problemem nie będzie już zatkana rura czy brak prądu, zły obraz w telewizorze i pęknięte lustro – idealny facet majsterkowicz naprawi to od ręki.
Tu też apel do was, drogie panie: jeśli wasz mężczyzna spędza długie godziny w garażu czy w swoim warsztacie, niekoniecznie oznacza to, że marnuje czas, ale że rozwija swoje umiejętności. Jeśli zepsuje wam się kolczyk lub obcas w bucie – zamiast zanosić je do naprawy i wydawać na to pieniądze, pod ręką jest zawsze zdolny mężczyzna, który naprawi wam je od ręki – wtedy dopiero zauważycie, że to wcale nie „głupia dłubanina”, ale swoista męska sztuka i hobby.