Męskie ego – naprawiam ale nie potrafię
Wpis dodany dnia o godzinie: poniedziałek, Marzec 1st, 2010 przez blogera o loginie Mareknet.
Męskie ego odżywa, kiedy po wielogodzinnej dłubaninie w układzie elektrycznym jakiegoś sprzętu, samochodu czy czegokolwiek uda nam się go naprawić – a już wzrasta niemiłosiernie, kiedy nie mamy żadnej wiedzy z tej dziedziny. Taka dłubanina, zwana majsterkowaniem to męskiej hierarchii zainteresowań dość poważne wyzwanie, nie każdy ma bowiem odpowiednie predyspozycje i umiejętności, aby zostać rasowym facetem złotą rączką – niektórzy więc lepiej powinni zająć się czym zupełnie innym, jeśli problem sprawia im wymiana baterii w pilocie czy żarówki w żyrandolu.
Bawić się można więc i kabelkami, i rurkami, i kolorowymi światełkami, bawić się można też układając płytki w łazience w niekoniecznie idealny wzór lub próbując samemu podłączyć instalację sanitarną w swoim nowym mieszkaniu – bawić można się wszystkim, ale zabawa ta nie polega na bezmyślnym uderzaniu młotkiem w ścianę, kiedy gwóźdź wbije się na tyle, że nie będzie go nawet widać.
Nie ma nic cudowniejszego dla majsterkowicza, kiedy po ukończonej pracy ktoś doceni jego dzieło – choćby i najmniejsze jak powieszenie obrazu – bo nie dość, że buduje to jego ego, to jeszcze jest szczerym docenieniem pracy, jaką w to włożył i motywuje do dalszego działania.
Swoje zainteresowanie majsterkowaniem można często rozwinąć do takiego stopnia, że w pewnym momencie żadnym problemem będzie dla faceta zrobienie szafki nocnej, ułożenie paneli podłogowych, gruntowny remont mieszkania, stworzenie skalniaka w ogródku, zbudowanie altanki – wszystko zrobione z trudem, ale samodzielnie. Problemem nie będzie już zatkana rura czy brak prądu, zły obraz w telewizorze i pęknięte lustro – idealny facet majsterkowicz naprawi to od ręki.
Tu też apel do was, drogie panie: jeśli wasz mężczyzna spędza długie godziny w garażu czy w swoim warsztacie, niekoniecznie oznacza to, że marnuje czas, ale że rozwija swoje umiejętności. Jeśli zepsuje wam się kolczyk lub obcas w bucie – zamiast zanosić je do naprawy i wydawać na to pieniądze, pod ręką jest zawsze zdolny mężczyzna, który naprawi wam je od ręki – wtedy dopiero zauważycie, że to wcale nie „głupia dłubanina”, ale swoista męska sztuka i hobby.
