
Obecna i przyszła teściowa to dla faceta koszmar – nawet jeśli w rezultacie okazuje się całkiem miłą osobą, zupełnie różniącą się od stereotypów i znacznie wybiegającą poza standard. Utarte w psychice ludzkiej wizje strasznej teściowej są silniejsze niż obraz teścia z dubeltówką, goniącego niemoralnego młodzieńca, który sprowadza na złą drogę jego ukochaną córkę.
Skąd się biorą te przesądy, dowcipy, żarty i stereotypy o teściowych? Odpowiedź na to pytanie jest prosta – z problemów, jakie matka naszej ukochanej ze sobą niesie. Nie są to jednak problemy, które jakoś znacząco wpływają na relację damsko-męskie. Teściowa po prostu zdaniem facetów jest zbyt wymagająca dla nich, stawia przed nimi zbyt wielkie wyzwania i pilnuje córki jak kwoka swojego potomstwa – facet nie dość, że musi postarać się o względy u córki, to jeszcze zadowolić i przekonać do siebie jej matkę – zarówno swoim wyglądem jak i charakterem. A to dla wielu mężczyzn zbyt wielkie wyzwanie i problem, nie wiążą się oni przecież z korpulentną starszą panią, ale z jej młodą, piękną córeczką, która wodzi za nimi niewinnym spojrzeniem.
Sytuacji nie poprawia też fakt, że pani teściowa ani widzi ułatwiać sprawy takiemu męskiemu kandydatowi na zięcia, który musi udowodnić i swoją męskość i silną wolę, zanim odda mu córkę. A kandydat często zmyka już przed pierwszym spotkaniem z matką swojej ukochanej, ma w końcu w głowie straszne wizje wpajane mu przez kumpli o wielkim potworze zjadającym na obiad niegrzecznych chłopców.
Podobna sytuacja rozgrywa się już w małżeńskich związkach – pani matka musi w końcu dokładnie zbadać, w jakich warunkach żyje jej dziecko, czy jest zadowolone z męża i czy mąż dokładnie wypełnia swoje obowiązki. Pół biedy, jeśli wszystko jest w porządku, ale kiedy okaże się, że małżonek miast przynieść pensje do domu, poszedł z kumplami na piwo, dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa awantura – i to nie ze strony żony, ale właśnie teściowej. W takim świetle naprawdę trudno nie uznać, że męskim problemem była, jest i będzie teściowa, która nie dość, że męczy nas w dzień, to i w nocnych koszmarach;-).